Pierwsze karaibskie
spotkanie
za nami.
Wyszło magicznie i bardziej kubańsko niż mogliśmy sobie wyobrazić.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ulica Dąbrówki na kilka godzin stała się prawdziwą ulicą Havany- pełną muzyki, kolorów i smaków. Przede wszystkim zaś , pełną ludzi,
którzy chcą i potrafią spędzić czas razem.
Na specjalne zaproszenie dołączyło nawet słońce - po kilku dniach intensywnego deszczu,okazało się najbardziej wyczekiwanym
przez wszystkich gościem


Pan Zielonka, jak przystało na kubańskiego
"el anfitrion", bawił się i podtupywał nóżką,od pierwszych do ostatnich minut.
A było do czego podtupywać!
Muzyka z gramofonów Kid Buttons'a porywała wszystkich: od przypadkowych spacerowiczów, po nieśmiałych sąsiadów."Wróciło tu życie" powiedziała j edna ze starszych mieszkanek ulicy.
Po raz kolejny okazało się, że razem można robić niesamowite rzeczy- zapomniana podgórska ulica stała sie latynoskim centrum dzięki kilkunastu uśmiechom i wesołym pląsom. Esto es magia!

Dla tych, którzy byli z nami w podgórskiej Havanie, kilka zdjęć, które pomogą utrwalić klimat piątkowego wieczoru.
(albo uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę!
)![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Dla tych, których tym razem zabrakło, niech zdjęcia będą motywacją by pod koniec sierpnia dotrzeć na Jamajkę (kolejny potluck w rytmach reggae).
Pozostałem zdjęcia w galerii.
Zapraszamy.
Zapraszamy.
BUENAS VACACIONES CHICOS!
PS. bądzcie czujni niebawem premiera filmiku z kubano-potlakosa
zobacz jak było na poprzednich




















